14 czerwca 2011

Wykończona...


...i torba...i ja...dziś obie jesteśmy wykończone...
ONA już od wczorajszego wieczora gotowa "do wyjścia" wisi na wieszaku
JA po wczorajszym szyciu do późnej nocy i wcale nie lekkim dniu w pracy, dziś ledwie trzymam się na nogach- będzie więc krótko...
Torba tym  razem wielgachna, bo takie lubię (lubię też te całkiem malutkie idealne na spacer)
Szyta oczywiście moim nowym potrójnym ściegiem maszynowym ;)
Solidnie ją usztywniłam żeby mi się nie wypychała jak do niej naładuję Bóg jeden wie co ;)
Uszy w sam raz na ramię- nie za długie, nie za krótkie...fajnie się też niesie w ręce
W środku kieszeń na skarby zamykana na zamek, mała kieszonka na telefon i obok druga na cokolwiek innego ...z boku oczywiście karabińczyk na klucze.
Całośc zapinana na magnesik
A z przodu naszyłam także przepastną kieszeń na wszystko co ma być pod ręką ;))
I to tyle...
A teraz zdjęcia...


KIESZEŃ NA PRZODZIE

WEWNĄTRZ




Miłego oglądania, pozdrawiam AGA ;)

12 czerwca 2011

z maszyną w tle...

...i jak ten czas szybko leci, ani się nie obejrzę a tu kolejny weekend mija...miał być twórczy, ale dziwnie jakoś zaszedł mi na niczym. To znaczy próbowałam zrobić COŚ a nawet WSZYSTKO, począwszy od sprzątania mieszkania, porządków w szafie, nadrobienia zaległości w czytaniu książek, projektów do szkoły a skończywszy na szyciu toreb które zaczęłam a wciąż nie mogę skończyć...
No dobra w ostateczności skończyłam jedną, wiec pokazuję choć chyba nie ma się czym chwalić zwłaszcza jeśli planowałam pokazać więcej toreb i troszkę innych od tych znanych już Wam z poprzednich postów
Chyba przez tę pogodę taka popaprana jestem...kiedy spada ciśnienie, chodzę jakaś oklapła i w ogóle do niczego...Boże! natchnij mnie mocą twórczą.....i WYtwórczą :)


 *******
Ale, ale żeby ten post nie był tak zupełnie o niczym pochwalę się Wam moim nowym nabytkiem czyli...
ta-damm...maszyną do szycia
Maszyn to ja mam do wyboru do koloru można rzec. Ale cóż jeśli jedna w Zakopanym służy mamie, jedna się posypała i moim zdaniem nie ma co jej naprawiać..i tak nigdy nie była doskonała, ale leży w pudle na szafie, bo kiedyś tam dużo kosztowała i teraz żal wyrzucać.. a niech leży!
Kolejna to owerlok- trzeba mieć anielską cierpliwość nawlekając na nią nici zwłaszcza jeśli chce się tylko skrócić nogawki spodni, choć nie mogę na nią narzekać, jak dla mnie była idealna kiedy zajmowałam się usługami i poprawkami, nigdy mnie nie zawiodła, więc jesli ktoś zastanawia się nad kupnem Pfaffa to szczerze polecam tę maszynę :)

Kolejna maszyna- niezniszczalna, choć niestety jedynie stebnówka- to Juka.
Cudowna, bo przeszyje wszystko! Nie psuje się i najchętniej nigdy się z nią nie rozstanę, a jedynie czego żałuję że nie jest to nowszy model ten z zygzakiem wtedy wystarczyłaby mi tylko ona- plus owerlok, ale na pewno z niej nie zrezygnuję- za dużo razem przeszłyśmy, swego czasu ciężko zarabiała na chleb :) więc nie wyobrażam sobie pracowni bez tej właśnie maszynki...jak dla mnie ma swoją duszę...być może nawet artystyczną ;))


Ale jak wspomniałam wciąz brakowało mi maszyny z zygzakiem i do robienia dziurek, sprawiłam sobie więc Łucznika. Mogłam wybrać nowszy model ale ta jest dość ciężka więc nie skacze na stole jak inne i wydała mi się bardziej solidna zwłaszcza przez sposób w jaki wkłuwa igłę w materiał- leci jak po maśle a tym nowszym modelom było ciężko. Maszyna ma tam jakieś ściegi ozdobne ale jeszcze nie korzystałam więc wiele na ten temat nie powiem...Ba! ma ona nawet ściegi a'la owerlokowe więc nawet fajnie zastępuje mi Pfaffa, no przynajmniej kiedy szyję dla siebie..a co dla mnie najistotniejsze w tym momencie ma ściegi idealne do szycia np. toreb czyli potrójne, dodatkowo wzmocnione...i jak na razie naprawdę jestem z niej zadowolona :)




A czy któraś z Was ma teką maszynę w domu? Jeśli tak co o niej sądzicie?
Można się powymieniać opiniami i doświadczeniami :)

Kończąc na tym ściskam Was jak zwykle ciepło i słonecznie
AGA :)

22 maja 2011

Trzecia :)


Jest i trzecia torba którą zapowiadałam w poprzednim poście.
Miałam nadzieję że uda mi się skończyć ją wcześniej ale ten tydzień był z serii tych zwariowanych, gdzie to człowiek nie ma czasu nawet pomyśleć a co dopiero usiąść do rękodzielniczej pracy.
Ale co by nie mówić ja tam czasami lubię takie zabieganie... pod warunkiem że mogę liczyć na święty spokój w niedzielę:))

Torba w swojej formie zupełnie jak poprzednie- jest dobrze usztywniona specjalnym usztywniaczem do toreb plus tam gdzie trzeba flizeliną, więc trzyma fason :)
W środku spora kieszeń zapinana na zamek oraz kieszonka na telefon.
Zapięcie na magnes.
Uszy długości 48cm
Reszta tak jak widać :)



W realizacji jeszcze jedna torba, większa i w całkiem innej formie, ciekawe co powiecie...ale o tym już następnym razem...mnie tam ona już się podoba ;)

Pozdrawiam Was ciepło :))

Ps...w odpowiedzi na liczne zapytania o torebki oraz uprzedzając kolejne (choć bardzo lubię jak piszecie do mnie maile i komentarze :))- torebki i inne moje prace można kupić na www.buszowisko.blogspot.com
lub zwyczajnie pisząc do mnie tutaj  :)

Miłego oglądania!

17 maja 2011

Torby dwie i o tym co w domu...


 Korzystając z dnia wolnego przysiadłam do maszyny z setką pomysłów w głowie, ale jak możecie się domyślić jeden dzień na realizację stu pomysłów to zdecydowanie za mało!
Wyszły więc dzisiaj jedynie dwie torebki, choć myślę że zdążyłabym jeszcze uszyć trzecią- i nawet ją skroiłam, ale kiedy oprzytomniałam która to już godzina a ja jeszcze nic nie jadłam, siedzę od rana o jednej herbacie bo na minutę nie odeszłam od maszyny, postanowiłam dać sobie odrobinkę wytchnienia robiąc przerwę na obiad...a w zasadzie na śniadanie....
Maszerując do kuchni i z powrotem moją uwagę zajęły dwa nowe Zwierza których oficjalnie choć całkiem od niedawna jestem Pańcią ;) i których wizerunki wraz z filmem przedstawiam poniżej (przepraszam za jakość ale wszystko to robione aparatem w telefonie )
Najpierw była jedna....
 A niebawem już dwie...
Zapoznajemy się...:)
 

Gdyby ktoś pytał są to świnki morskie, rasy-niewiadomej, zapewne mieszanej :)..ale czy to ważne ?
Ta biała otrzymała imię Maszka a druga (też dziewucha) imienia dla siebie jeszcze poszukuje, więc gdyby ktoś miał pomysł na jakieś wdzięczne imionko to bardzo proszę pisać :)) 
Taa....to może jakiś konkurs na imię od razu? No, zastanowię się ;))

A więc powiem Wam że niezmiernie rada jestem z tych dwóch (kolejnych już) pupilów zwłaszcza że jedną świnkę (tę ciemniejszą) udało mi się uratować przed śmiercią bowiem jest  inwalidą -ma chore nóżki, więc pewnie by ją uśpili albo przeznaczyli na pokarm np dla węża
W ramach pielęgnacji codziennie podaję jej witaminy i robię masaże co swoją drogą może się wydać śmieszne- masowanie takiemu małemu stworzonku łapek, które ledwo co odstają od tułowia...ale radzimy sobie :)

Ale, ale.. wracając do tematu szycia torebek...zaniechałam dzisiaj robienia tej trzeciej gdyż zajęłam się pilnie zwierzakami, zapewne torba ukaże się Wam w następnym poście, a póki co prezentuję te które udało mi się dziś wymodzić...

PIERWSZA 

WNĘTRZE TOREBKI




DRUGA 



Na koniec zostawiam was z muzyką która ostatnio siedzi mi w głowie :)
Uwielbiam bałkańskie klimaty...muzykę, kuchnię, kulturę..oj, noo wszystko!  ;)



ŚCISKAM WAS CIEPŁO!

07 maja 2011

W jedno leniwe popołudnie


W pewne pochmurne i całkiem do-ni-cze-go popołudnie przeprosiłam się z maszyną i uszyłam sobie...
A co? A taki zestaw do torebki, czyli :
kosmetyczkę, chustecznik, etui na długopisy, ołówki i kredki bo te zawsze muszę mieć w torebce :)
Zobaczcie z resztą sami...

Kosmetyczka- ma raczej służyć na dokumenty, papierki i świstki które zawsze gdzieś latają po torebce.
O! jak na przykład wyciągi z bankomatu lub bilety których w kluczowym momencie nerwowo szukam po całej torebce, o zgrozo!





Etui na ołówki i długopisy...nie wyszło mi zbyt pięknie, ale już tak mam że jak robię coś dla siebie to nie staram się aż tak bardzo..hmmm...choć może powinnam zacząć..? ;)



No i wypakowany już po brzegi chustecznik, który z resztą dobrze znacie ze starszych postów


 A wszystko razem całkiem fajnie wygląda..no i cieszy jak zawsze :)
 Więc może uda mi się w końcu zaprowadzić porządek w torebce



Pozdrawiam Wszystkich Miłych Zaglądaczy :)
ŚCISKAM WAS CIEPŁO I SŁONECZNIE... na przekór temu co za oknem ;)

22 marca 2011

Docenić chwilę...

Kochane Dziewczyny! Wróciłam do świata :) Od kilku dni jestem w końcu w domku
Nowe pomysły rodzą się w głowie a jest ich tyle że nie potrafię się zdecydować od którego zacząć, niektóre z Was pewnie to znają ;) Z oczami już troszkę lepiej, na jedno nie do końca widzę i jeszcze czasami pierońsko boli głowa zupełnie jak migrena, ale wiem że to od oka więc o tyle jestem spokojna...no, jeśli w ogóle można to tak nazwać..ale przynajmniej wydaje mi się że panuję nad sytuacją.

Mogę chodzić, być w domu, ba! nawet wrócić do pracy, tyle jedynie uważać na siebie...a z samym okiem sprawa rozwiąże się w maju- wtedy kolejny pobyt w szpitalu i badania, badania, badania....
Teraz ciesze się że mogę być już w domu i że jest jak jest, bo zawsze może być gorzej...jak sobie przypomnę ten pobyt w szpitalu i jedną wielką niewiadomą wraz z przerażeniem w oczach lekarzy to dziękuję za chwilę obecną. Cieszę się że z diagnozy lekarzy  nie wynikło nic z tych rzeczy które na początku podejrzewano, np. SM, cukrzyca, borelioza...i naprawdę masę innych chorób.
W zasadzie właśnie w szpitalu nauczyłam się doceniać to co mam w tym momencie, cieszyć się chwilą...zwykle odkładałam wszystko na później kiedy już- się dorobię, zeszczupleję, dorosnę, skończę szkołę, będę mieć męża, będę mieć samochód, swoje mieszkanie, dom z ogródkiem czy co innego- wtedy dopiero będę szczęśliwa, wtedy będę taka a taka, wtedy będę robić to a to, postępować, myśleć, działać  tak a tak...dość!! trzeba myśleć o tym co mam teraz, co mogę zrobić dziś dla siebie i innych.

Podczas pobytu w szpitalu miałam mnóstwo czasu na rozmyślanie.... przeraziła mnie myśl że może już nie być jutra...i co w tedy? Głupio mi będzie że przez 29lat nędznego życia nie zrealizowałam nic o czym marzę, myślę, planuję, co bym po prostu chciała przeżyć i to tylko dlatego że planowałam wszystko na wtedy kiedy będę już na to gotowa (czy kiedykolwiek będę?)...co za idiotyczne myślenie!
Zasłanianie się przed tym żeby zwyczajnie wziąć odpowiedzialność za chwilę obecną, cieszyć się nią, korzystać z tego co mam właśnie dziś, być z tymi którzy właśnie teraz są na tym świecie, bo jutro może być całkiem inaczej.....
Naprawdę nie potrafię spisać tutaj tych wszystkich myśli, wniosków.....może dla Was dość głupich lub całkiem oczywistych , ale uwierzcie że przeżyłam ostatnio niesamowitą metamorfozę wewnętrzną, na dodatek zbiega się to wszystko z wiosną za oknem więc może łatwiej zacząć wszystko od nowa...ostatnie trzy lata nie były zbyt łaskawe dla mnie w różnych/ wszystkich?/ sferach życia...i tak sobie myślę, może to początek nowego...może wystarczyło spojrzeć na życie z innej perspektywy....przypomniało mi się że jak byłam mała stawałam na stole żeby spojrzeć na swój pokój z góry i już wiedziałam co w nim zrobić, co zmienić, jak wygląda z innej perspektywy to co się w nim znajduje...teraz tez czuję się jakbym stanęłam na takim stole i popatrzyła na swoje życie (taki mój pokój) i na siebie samą w nim właśnie.....

Wybaczcie za ten post nie w temacie "robótek"....w  zasadzie nie wiem dlaczego o tym wszystkim tutaj piszę...pewnie potrzebuję to komuś powiedzieć, wygadać się bo na co dzień nie mam komu... wciąż jestem bardzo samotna, zupełnie sama w życiu...może to się zmieni...kiedyś musi :)

Ściskam Was ciepło
AGA

20 lutego 2011

Lepiej bez tytułu...

Nie mam pojęcia jak zatytułować tego posta bo będzie niemal o niczym  o wszystkim...dlaczego o niczym? Bo nic nie mogę ostatnio uszyć, zrobić, zmajstrować.
Znów dopadła mnie choroba, tracę częściowo wzrok na jednym oku na drugim widzenie jak za mgłą...podobno to sprawka zatok, ale ja już tam przygotowana jestem na wszystko inne, zwłaszcza  po moich ostatnich doświadczeniach z lekarzami. Tak więc leczę się na te nieszczęsne zatoki, niewiele to pomaga, choć może potrzeba czasu...nie wiem....hmm, na pewno trzeba być dobrej myśli cokolwiek się wydarzy ;)  Jednak póki co musiałam wykluczyć szycie i majsterkowanie wszelakie i masę innych rzeczy  ze swojego życia...i to nie wiadomo na jak długo.
Teraz dlaczego post  będzie o wszystkim...?  Bo nadrobię zaległości blogowe związane z wyróżnieniami ;) plus pokażę Wam dziś rzeczy które udało mi się zrobić tuz przed chorobą, nie jest tego wiele, a reszta jeszcze czeka na skończenie....
Po pierwsze portfele



Tutaj z dopinanym etui na klucze, praktyczny dodatek, na życzenie koleżanki ;)







Po drugie misie. Zakochałam się w nich...naprawdę urzekły mnie swoją prostotą, bez zbędnych dodatków, ot co- misie, królisie... ;))







Po trzecie WYRÓŻNIENIE , a nawet dwa :)))

Pierwsze od Asi tutaj


i od theyooki tutaj
Zasady przyznawania i przekazywania tych nagród kolejnym osobom są takie:


1. Podziękuj za wyróżnienie.
2. Umieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Umieść u siebie logo wyróżnień.
4. Przekaż nagrodę do 10 blogów.
5. Umieść linki do tych blogów.
6. Powiadom o tym nominowane osoby
Niestety, ale ja złamię te zasady.
Oczywiście bardzo, bardzo dziękuję za wyróżnienie ;)
Dziękuję że bywacie na moim blogu i że uznałyście go za interesujący ;)
Jednak chcąc wyróżnić aż 10 blogów musiałabym kolejny raz wyróżniać blogi które te nagrodę już otrzymały, a wydaje mi się że chodzi tu raczej o odkrywanie nowych blogów i polecanie ich innych czytelnikom, więc  takie powtarzanie w moim przypadku nie miałoby większego sensu ;)
Niemniej jednak jeszcze raz bardzo gorąco dziękuję Wam Dziewczyny ;)))

Mam nadzieję że się za to na mnie nie gniewacie...
Kończąc ten post ściskam wszystkich ciepło i dziękuję WSZYSTKIM za odwiedziny ;)))

AGA

10 lutego 2011

Portfel, nic więcej ...


Uszyłam kolejny, choć sama nie wiem kiedy znalazłam na to czas...
Ostatnio tyle rzeczy mam na głowie a w domu to już całkiem jestem gościem, więc i moja maszyna prawie by się pokryła warstwą kurzu niknąc w zapomnieniu gdyby nie fakt że w  środę korzystając z odrobiny wolnego czasu (czyli przed wyjściem do pracy) uszyłam portfelik, oprócz niego skroiłam też kilka innych i papucie też :) Problem  z papuciami taki że nie mam gdzie kupić ociepliny która moim zdaniem jest niezbędna do ich "produkcji"- wiecie, wszystkie klepy czynne są do osiemnastej...czyli dokładnie do tej godziny o której ja ostatnio wychodzę z pracy :/
Mam taką szczerą nadzieję że w niedzielę uda mi się usiąść chociaż do tych skrojonych już portfeli i je uszyć po czym oczywiście zaraz Wam się pochwalić ;))
A portfele zamówiły koleżanki więc tak czy owak muszę się pospieszyć z ich wykończeniem ;)
Tymczasem oto portfelik :













UWAGA, UWAGA ;))
Na koniec- chciałam jeszcze WSZYSTKIM serdecznie podziękować za przemiłe komentarze
i odwiedziny :))
Same prowadzicie blogi więc wiecie jakie to ważne i ile dodaje energii i motywacji do działania...szkoda tylko że z wolnym czasem u mnie ciężko ale może już niebawem zacznę się odrabiać ;)
Życzcie mi w tym szczęścia ;)))
ŚCISKAM WAS GORĄCO!!!
Do uczytania w następnym poście ;)))
Prace i fotografie publikowane na blogu są moją wyłączną własnością .
Kopiowanie, rozpowszechnianie, wykorzystywanie lub przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody jest zabronione.

Co mi w duszy gra...

h