13 maja 2016

Powroty, powroty...

Pomału wracam do swojej rzeczywistości...tak, bo cały ten pobyt w Szwecji to całkiem inna rzeczywistość...strasznie dziwna rzeczywistość...choć powinnam raczej rzec- całkiem INNA rzeczywistość a przede wszystkim zupełnie nie moja...i nigdy chyba moja nie będzie...
Bardzo tęsknię za Polską, sercem jestem w niej a ciałem wciąż tutaj na szwedzkiej ziemi...z nadzieją jednak że kiedyś powrócę "do tych łąk malowanych zbożem rozmaitem..."

Jednak aby nie zwariować do końca wracam o szycia, do mojego świata :)
Próbowałam inaczej- ale życie bez igły i nitki jest zupełnie szare i bezsensowne
Uwielbiam też sprzedawać a nawet rozdawać swoje "uszytki", uwielbiam nimi sprawiać radość innym więc do dzieła znowu!
 


 
Trochę rzeczy powstało w międzyczasie więc będę je sukcesywnie pokazywać, szyłam sporo koników oraz rzeczy typowo dziecięcych tj przytulanki i coś co tutaj w Szwecji nazywa się snuttefilt- czyli taki kocyk do miętoszenia, przytulania i spania dla niemowlaczków.
Często te kocyki nie są w rozmiarze kocyka służącego do okrycia a jedynie w formie niewielkiej szmatki do ciumkania itd, czasem takie snutte mają wszyte metki i wstążeczki oraz szyte są w formie różnych zwierzaczków, autek itd. (w Polsce zwiemy  to z tego co widzę metkowcami)
Nie wiem jakim powodzeniem cieszą się owe metkowce w Polsce ale w Szwecji odnoszę wrażenie że żadne dziecko nie może się bez tego obejść i każde posiada co najmniej jeden taki snuttefilt
Tutaj kilka moich uszytych- ja nazwałam je Snutteugglor co (mniej więcej) oznacza- sowy-przytulaki....następnym razem opowiem Wam o niewielkich perypetiach przy ich szyciu i jak rozwiązałam ten swój problem...







Koniki już znacie- cieszą się one tutaj sporym powodzeniem, Szwedzi często zamawiali koniki z wyhaftowanym imieniem, datą urodzin dziecka, napisem Grattis co oznacz Gratulacje, z napisałam Gud Jul (Wesołych Świąt Bożego Narodzenia), Välkommen czyli Witajcie- tych koników uszyłam najwięcej, bo niemal każdy Szwed ma na drzwiach zawieszkę z napisem witającym gości




Na dziś to tyle z opowieści i pokazywania, wracam już niebawem z nowymi uszytkami i zdjęciami :)
Bardzo dziękuję Wam za komentarze- także te zaległe na które nawet nie odpowiedziałam w porę...bardzo Was za to przepraszam, ale nadeszły takie chwile że przestałam tu zaglądać..tak to jest kiedy życie kolejny raz przewraca się do góry nogami.. ;)

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do następnego postu!






2 komentarze:

ulinkap pisze...

Powodzenia w szyciu i powrocie do blogowania :) sówki wciąż w modzie - świetne są!

Agnieszka pisze...

dzękuję Kochana! taak sowy są ponadczasowe chyba ;)

Prace i fotografie publikowane na blogu są moją wyłączną własnością .
Kopiowanie, rozpowszechnianie, wykorzystywanie lub przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody jest zabronione.

Co mi w duszy gra...

h